W lutym 1996 r. zamordowany został rzecznik NSZZ ˝Solidarność˝ zakładów ˝Ursus˝ w Warszawie Andrzej

   W lutym 1996 r. zamordowany został rzecznik NSZZ ˝Solidarność˝ zakładów ˝Ursus˝ w Warszawie Andrzej Krzepkowski. Śledztwo prowadzone w tej sprawie przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie trwało ponad rok i doprowadziło do oskarżenia Roberta Majewskiego. Dla obserwatorów, jak i bezpośrednich uczestników postępowania przygotowawczego poczynania Policji, jak i prokuratury budziły wiele zastrzeżeń. Nikt, a zwłaszcza oskarżycielka posiłkowa, Iwona Krzepkowska-Bułat, siostra zamordowanego, nie kryła zaskoczenia, wręcz oburzona faktem, iż w stan oskarżenia postawiono Roberta Majewskiego, osobę przypadkową, z zaburzeniami psychicznymi, uwikłaną w inną sprawę karną, której ˝przy okazji˝ postawiono jeszcze jeden zarzut. Biorąc pod uwagę materiał dowodowy zgromadzony w sprawie, postawienie w stan oskarżenia Roberta Majewskiego wydawało się od samego początku prawnie niedorzeczne i etycznie bulwersujące.

   Żmudne postępowanie w tej sprawie (sygn. akt: VIIIK 94/97) przed Sądem Okręgowym w Warszawie potwierdziło te obawy. Sąd nie krył oburzenia - nie wahając się nazwać poczynań prokuratury w tej sprawie skandalem - gdy kolejne dni toczącego się procesu ujawniały oczywiste niedociągnięcia i braki w działaniach organów prowadzących postępowanie przygotowawcze.

   Podczas procesu najwięcej emocji, ale przede wszystkim nadziei na zatrzymanie rzeczywistych sprawców zbrodni wzbudziły nieoczekiwane zeznania świadka Jana Labudy. Świadek ten szczegółowo opisał okoliczności zabójstwa Andrzeja Krzepkowskiego, wskazał również imiennie sprawców zbrodni. Dzięki zeznaniom J. Labudy wyszły na jaw skandaliczne poczynania przedstawicieli prokuratury i Policji, zajmujących się sprawą. Okazało się bowiem, że zatajono przed sądem fakt, iż podczas toczącego się procesu funkcjonariusze z Komendy Stołecznej i prokurator prokuratury wówczas wojewódzkiej oraz funkcjonariusz Policji z komendy w Pruszkowie prowadzili ze świadkiem Labudą rozmowy dotyczące niniejszej sprawy. Podczas tych rozmów świadek poinformował ich, że sprawcą zabójstwa nie jest oskarżony Robert Majewski, ale Waldemar Grodecki (zatrzymany zresztą przez Policję w pierwszej fazie postępowania przygotowawczego). Z powyższych czynności nie sporządzono żadnej notatki służbowej ani protokołu. Prokurator nie zażądał ponownego przesłuchania świadka wobec pojawienia się nowych, zaskakujących okoliczności. Co więcej, prokurator starał się zataić przed sądem wiedzę na ten temat.

   Wyrokiem z dnia 25 marca 1999 r. w sprawie sygn. akt: VIII K 94/97 Robert Majewski został uniewinniony przez Sąd Okręgowy od zarzutu zabójstwa Andrzeja Krzepkowskiego.

   Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Warszawie, zamiast energicznie podjąć czynności procesowe w celu niezwłocznego wyjaśnienia nowych okoliczności zawartych w zeznaniach Jana Labudy - wnosi apelację, działając z pobudek pozamerytorycznych i ambicjonalnych.

   Sąd Apelacyjny w Warszawie - co było do przewidzenia nawet dla postronnych obserwatorów procesu - wyrokiem z dnia 05 kwietnia 2000 r. w sprawie sygn. akt: IIKa 529/99 utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji.

   Wobec takiego rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Warszawie oczywistą stała się konieczność jak najszybszego kontynuowania śledztwa w sprawie zabójstwa Andrzeja Krzepkowskiego, zwłaszcza dla zweryfikowania zeznań Jana Labudy złożonych przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Prokurator okręgowy postanowieniem z dnia 17 listopada 2000 r. wyłączył do odrębnego postępowania materiały dotyczące zabójstwa Andrzeja Krzepkowskiego. Śledztwo podjęte na tej podstawie otrzymało sygnaturę V Ds. 186/00 i objęte zostało nadzorem służbowym prokuratora apelacyjnego w Warszawie oraz Biura Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, co, jak zapewniano, miało stanowić gwarancję prawidłowego i sprawnego jego przebiegu. Jednakże działania prokuratury nie wkroczyły poza rutynę i trudno oprzeć się wrażeniu, że czynności śledcze i operacyjne podejmowane są minimalnie i niemrawo bez woli faktycznego rozwikłania wszystkich okoliczności zabójstwa. Prokurator prowadzący postępowanie tłumaczy to względami taktycznymi i przyjęciem koncepcji polegającej na konieczności przesłuchania w pierwszej kolejności Jana Labudy. Zważywszy, że nieznane jest miejsce pobytu świadka, postanowieniem prokuratora okręgowego w Warszawie z dnia 16 maja 2001 r. śledztwo zostało zawieszone. Istnieje realna obawa, że bierność prokuratury jest zapowiedzią umorzenia śledztwa ˝z powodu braku wykrycia sprawców˝.

   Z poważaniem

   Poseł Zygmunt Wrzodak

   Warszawa, dnia 17 stycznia 2002 r.


Mapa Strony Christopher Lawrence
IGBT | bielizna dla dzieci | odszkodowanie | chicago | hotele