W trakcie jednego ze swoich dyżurów pełnionych w biurze poselskim przeprowadziłem rozmowę z delegacją
W trakcie jednego ze swoich dyżurów pełnionych w biurze poselskim przeprowadziłem rozmowę z delegacją związkowców ze spółki PKS w Mińsku Maz., w trakcie której poinformowano mnie o złym rozporządzaniu majątkiem niniejszego zakładu przez prezesa Tadeusza Kowalczyka. Podobną rozmowę delegacja odbyła również z senatorem ˝Samoobrony RP˝, panem Sławomirem Izdebskim, który to wystosował do prezesa Najwyższej Izby Kontroli pana Mirosława Sekuły prośbę o przeprowadzenie kontroli w PKS SA w Mińsku Maz. Takowa kontrola odbyła się i objęła okres od początku 2001 r. do pierwszego kwartału 2002 r. NIK nie wykazała w trakcie niej żadnych nieprawidłowości, ale, jak poinformowali mnie związkowcy, wnosili o prześledzenie działalności spółki od 1998 r. (wystosowałem więc odpowiednie pismo do prezesa NIK o ponowną kontrolę, tyle że obejmującą okres od 1998 r.). Wtedy to bowiem doszło ich zdaniem do niegospodarności. Wykazali, iż na większą uwagę zasługują m.in.:
- wprowadzenie komputerowego tankowania pojazdów na karty magnetyczne (po krótkim czasie zaniechano tego, a zainwestowane pieniądze stracono);
- zakup autobusu Autosan H 10-10 nr rej RWA 517D w leasingu na bardzo niekorzystnych warunkach (miało to miejsce w 1999 r.);
- dostawy paliwa z 1999 r., kiedy to kierownikiem Stacji Paliw, Stacji Napraw i Magazynu Technicznego był mąż głównej księgowej;
- brak przetargu na wykonanie centralnego ogrzewania na dworcu PKS i na prace remontowe w biurowcu (związkowcy twierdzą, że ci sami pracownicy byli zatrudnieni przy budowie posesji prezesa Kowalczyka);
- celowość wykonywania projektów instalacji centralnego ogrzewania całego przedsiębiorstwa (po decyzji o zaniechaniu tego pomysłu z powodu braku funduszy);
- zasadność kasacji dwóch autobusów H9 po odbudowie;
- zbędny zakup szlabanu na plac PKS, który nigdy nie był sprawny (miało to miejsce w 1999 r.);
- niekorzystny zakup 3 autobusów sprowadzonych z Niemiec w 2002 r. (było to przedmiotem ostatniej kontroli i nie wykazano żadnych uchybień, mimo to związkowcy twierdzą, iż zakup ich był nieprzemyślany, ponieważ zapłacono za nie ok. 511 000 zł, a ich wartość giełdowa w Polsce szacuje się na ok. 210 000 zł).
Chciałbym więc zapytać pana ministra: Czy w naszym kraju spółki typu PKS SA w Mińsku Maz. mogą przeprowadzać tak kosztowne inwestycje, jak wykonanie centralnego ogrzewania bez przeprowadzenia uprzednio przetargu? Czy sprowadzenie drogich autokarów z Niemiec było rozsądnym posunięciem, zważywszy na to, iż ich wartość giełdowa w Polsce była znacznie niższa? Pragnę tu dodać, iż są to tylko niektóre problemy zaistniałe w PKS SA w Mińsku Maz. Związkowcy bowiem zwracali uwagę również na przyjmowanie do pracy ludzi o wątpliwych kompetencjach; nieuzasadnione ˝wycieczki˝ pracowników działu technicznego do Włoch (rzekomo w celu zakupienia myjni samochodowej - zakład zaś posiada własną, sprawną myjnię); zakup paliwa w tamtym okresie z niewiadomego źródła (paliwo to w konsekwencji doprowadziło do zniszczenia wielu silników); generalny remont budynku przez obcą firmę budowlaną (bez przetargu - mimo iż w zakładzie zatrudnia się etatowo grupę remontowo-budowlaną, której praca w tym wypadku znacznie obniżyłaby koszty przedsięwzięcia) itp.
Zważywszy na powyższe, proszę pana ministra o interwencję w powyższej sprawie.
Poseł Zbigniew Dziewulski
Siedlce, dnia 16 lipca 2002 r.