Szanowny Panie Ministrze! Jak pan doskonale wie, w sobotę 30 listopada 2002 r. zakończyła
Szanowny Panie Ministrze! Jak pan doskonale wie, w sobotę 30 listopada 2002 r. zakończyła się w Pekinie wystawa zatytułowana ˝Dni biznesu polskiego˝. W wystawie tej wzięli udział przedstawiciele ponad 60 firm, a na czele misji gospodarczej stał pan, panie ministrze. Przedsięwzięcie to było z oczywistych względów celowe i z założenia słuszne. Miało za zadanie promować polską gospodarkę i jej możliwości eksportowe, być impulsem do bardziej dynamicznego rozwoju polskiego eksportu do Chin. W obecnej sytuacji gospodarczej, kiedy każdy sukces na tym właśnie polu jest nam tak bardzo potrzebny, promocja na chińskim, tak bardzo prężnie rozwijającym się rynku była nam bardzo potrzebna.
Z relacji prasowych wyłania się jednak niepokojący obraz przebiegu całej, inicjowanej przez rząd polski, imprezy. Jedynie początek był obiecujący, jednak później było już tylko coraz gorzej. Już w trakcie prezentacji polskich firm okazało się, że nie wszyscy, którzy mają się zaprezentować, są jeszcze na sali. Także publiczność nie dopisała.
W całej tej grupie polskich przedsiębiorców obecnych na wystawie, tylko detaliczni sprzedawcy bursztynu wyróżniali się pozytywnie i tylko ich stoiska były tłumnie oblegane przez Chińczyków, którzy chętnie nabywali (niestety tylko detalicznie) polski bursztyn, bardzo w Chinach drogi i popularny. Jednak ta forma sprzedaży nie może wpłynąć na stan naszych obrotów handlowych z Chinami. Szkoda, że sprzedawcy bursztynów nie uzyskali mocniejszego poparcia ze strony przedstawicieli rządu. Podkreśla się, że bardzo szybko na wystawie zapanowała pustka i marazm. To na pewno nie jest sprzyjająca okoliczność do nawiązywania kontaktów, które mgłyby zaowocować żywszą wymianą handlową.
Nie sposób się w tym miejscu nie ustosunkować do tego, jak odbierali naszą wystawę ci, do których została ona skierowana. A faktem jest, że chińscy przedsiębiorcy wytknęli organizatorom szereg uchybień, jakie miały miejsce podczas wystawy. Do jednych z najważniejszych należał brak chińskiej pisowni na tablicach informacyjnych. Wszelkie informacje napisane były w języku angielskim. Tym samym nie uwzględniono specyfiki miejsca, w którym zorganizowano te targi, tego, że pekińczycy nie muszą koniecznie znać języka angielskiego. Nadto zarzuca się organizatorom wystawy nieuwzględnianie tak oczywistych spraw jak to, że w kontaktach nastąpiła daleko idąca specjalizacja i w chwili obecnej, organizując wystawę narodową, należy koncentrować się na jednej lub kilku pokrewnych branżach. Tego tu niestety zabrakło. W tym aspekcie wystawa ta w żaden sposób nie mogła trafić do chińskiego odbiorcy. Zresztą chyba nie tylko w tym. Zarzucono także brak solidnego opisu produktów, klarownego przekazu informacji uzasadniającego, dlaczego to właśnie polscy przedsiębiorcy są dobrzy w tym, co oferują.
To nie koniec listy błędów, jakie można wytknąć organizatorom wystawy, która kosztowała budżet państwa, a więc polskich podatników, ok. 300 tys. dolarów. Otóż zupełnie nietrafiony wydaje się sam pomysł, by wystawę zorganizowano właśnie w Pekinie. O wiele lepszą lokalizacją byłoby ktoreś z prężnie rozwijających się miast południa Chin, np. Szanghaj, gdzie akurat w tym samym czasie miała miejsce duża wystawa przemysłowa. Ponadto przeciw lokalizacji wspomnianej wystawy w Pekinie przemawia także to, że tamtejsze centrum wystawiennicze nie należy do najlepszych, a w dodatku w tym samym czasie były tam zorganizowane inne wystawy, co nie mogło być sprzyjającą dla nas okolicznością.
Kolejny karygodny błąd, jaki popełnili organizatorzy, to zbyt późne zaproszenie chińskich partnerów. Co więcej nie włożono w to większego wysiłku i nie postarano się o zainteresowanie i uzyskanie potwierdzenia przybycia od poszczególnych zapraszanych gości. A jest to przecież powszechnie stosowana w Chinach praktyka.
W tym kontekście wystawy organizowane w tym samym miejscu i czasie przez chińskich przedsiębiorców wypadły nieporównywalnie lepiej i profesjonalniej. O tym, że w sposób karygodny postępowano, organizując tę wystawę, nie uwzględniając chińskich realiów, świadczy fakt, że wystawa zakończyła się w sobotę, w dzień, który od niedawna jest w Chinach wolny od pracy. W związku z tym tłumnie przybyli tego dnia Chińczycy, mogli jedynie obserwować pakujących się polskich przedsiębiorców.
Jak więc widać, była to całkowicie chybiona impreza, która może nam przynieść tylko więcej szkody niż pożytku. Na pewno nie służyła ona poprawieniu wizerunku Polski i jej gospodarki i nie przyczyniła się do zmniejszenia deficytu w handlu z Chinami, który od kilku lat utrzymuje się na poziomie ponad miliarda dolarów.
W związku z powyższym zwracam się do pana ministra z następującymi pytaniami:
1. Czy osoby bezpośrednio odpowiedzialne za organizację tej wystawy zostaną pociągnięte do odpowiedzialności?
2. Dlaczego na miejsce wystawy wybrano właśnie Pekin, skoro nawet laicy wiedzą, że to na południu Chin koncentruje się obecnie ogromna większość inwestycji zagranicznych?
3. Jak pan minister zamierza poprawić wizerunek Polski, jaki pozostawiono w Chinach po zakończeniu tej wystawy?
4. Jak wyobraża sobie pan organizowanie w przyszłości tego typu imprez? Czy mają one nadal przebiegać według zasad, jakie mieliśmy okazję poznać w Pekinie?
5. Ile zawarto kontraktów korzystnych i na jaką wartość?
Poseł Andrzej Lepper
Warszawa, dnia 7 grudnia 2002 r.