Szanowny Panie Ministrze! Według Najwyższej Izby Kontroli zakłady pracy chronionej trwoniły publiczny grosz, wydając

   Szanowny Panie Ministrze! Według Najwyższej Izby Kontroli zakłady pracy chronionej trwoniły publiczny grosz, wydając pieniądze na drogie auta, kosztowne remonty, zagraniczne wczasy, a nawet skutery wodne. Sprawdzono, na co zakłady wydały w poprzednich dwóch latach (okres od 1 stycznia 2000 r. do 31 marca 2002 r.) pieniądze z zakładowego funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Niestety, z raportu NIK płynie tylko jeden wniosek. Adresatem tych pieniędzy były zwykle wąskie grupy osób, często z kierownictwa firm. Kontrolerzy NIK skontrolowali 83 zakłady w całej Polsce, w tym pięć w woj. warmińsko-mazurskim. Nie było zastrzeżeń jedynie do Międzywojewódzkiej Usługowo-Produkcyjnej Spółdzielni Inwalidów w Olsztynie.

   Kasa dla wybranych. Zdecydowanie gorzej wypadła kontrola w spółce ˝Styropex˝, gdzie może nie kupowano, jak w Gdańsku, skuterów wodnych za 55 tys. zł, by po roku odsprzedać je za 12 tys. zł. Pomocą indywidualną objęta była bardzo wąska grupa osób. 10% niepełnosprawnych otrzymało aż 90% wszystkich pieniędzy przeznaczonych na pomoc. Wśród nich był członek zarządu (dostał ponad 23 tys. zł), naczelny inżynier (15 tys. zł), główny księgowy (9,6 tys. zł), prezes zarządu (8 tys. zł), konstruktor (4,4 tys. zł), pielęgniarka i jednocześnie przedstawicielka pracowników niepełnosprawnych (2,8 tys. zł), specjalistka ds. księgowości - żona prezesa zarządu (2,2 tys. zł). Na co wydali te pieniądze?

   Pieniądze dla wybranych nie były domeną tylko olsztyńską. W Ustroniu, w firmie zatrudniającej tysiąc osób, ośmiu pracowników otrzymało pomoc bezzwrotną na sumę 241 tys. zł. Zdaniem NIK, 231 tys. zł wydano na cele niemające nic wspólnego z potrzebami niepełnosprawnych.

   W majestacie prawa. Problem w tym, że te pieniądze w zakładach, które były kontrolowane, zostały wydane zgodnie z przepisami. Od strony prawnej wszystko jest w porządku. Jest to raczej kwestia etyczna, moralna, czy za pieniądze podatników dyrektor o lekkim stopniu niepełnosprawności (a tak, zdaniem NIK, było w Ustroniu) mógł przystosować swój dom na potrzeby inwalidy za kwotę 140 tys. zł. Dyrektor ocieplił dom, wymalował, kupił nowe okna (22 sztuki).

   Wśród kontrolowanych firm była też spółka Rosand z Olsztyna. Według NIK dwa lata temu spółka wydała ponad 80% swoich pieniędzy (281 tys. zł z ZFRON) na zakup nowych maszyn i urządzeń do swojego Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej INVICTA w Gdańsku. Za wydatkami nie poszedł jednak wzrost zatrudnienia, bo na koniec 2000 r. spadło ono o 15 osób. Z drugiej strony zaledwie 6,5% zatrudnionych w spółce niepełnosprawnych było objęte podstawową opieką medyczną.

   Ze względu na powyższe oraz mając na uwadze dobro osób niepełnosprawnych, zobowiązany jestem do zadania panu pytań, na które oczekuję odpowiedzi:

   1. Dlaczego są trwonione pieniądze z zakładowych funduszy rehabilitacji osób niepełnosprawnych, skoro jest tyle osób potrzebujących jakiejkolwiek pomocy?

   2. Dlaczego adresatem otrzymanych pieniędzy z ZFRON były zwykle wąskie grupy osób, często z kierownictwa firm?

   Z poważaniem

   Poseł Adam Ołdakowski

   Bartoszyce, dnia 10 marca 2003 r.


sety trance wypozyczenie samochodu
Przewóz osób | przeprowadzki warszawa | company restructuring | 411 teksty | szkoły policealne