Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się do Pana, Panie Ministrze, w sprawie utylizacji padłych zwierząt,
Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się do Pana, Panie Ministrze, w sprawie utylizacji padłych zwierząt, a w szczególności krów, które kiedyś przerabiano na mączkę, a dziś z powodu zagrożenia BSE obowiązkowo utylizowanych. Rolnik musi zgłosić padłą sztukę do zakładu utylizacji i do weterynarza. Sprawa wydaje się prosta - wystarczy zawiadomić specjalistyczną firmę, która zabierze i zutylizuje. Zakład utylizacji za przyjęcie padliny zażąda 50 gr za każdy kilogram wagi oraz 2 zł plus VAT za każdy kilometr odległości. Zatem koszt pozbycia się martwej krowy wyniesie około 600 zł, doliczając do tego wartość padłej sztuki, rolnikowi ubędzie ze skromnego portfela prawie dwa tysiące złotych. Taka jest rzeczywistość. Firmy zajmujące się utylizacją w całości obciążają rolnika kosztami.
Wobec powyższego pragnę zapytać:
1. Do połowy maja żadna firma z Wielkopolski nie podpisała stosownego porozumienia o refundacji kosztów utylizacji. Trudno się dziwić, że nie chcą być filantropami, jednak dlaczego znów całość kosztów ma ponosić rolnik, firmy produkcyjno-handlowe lub samorządy? Dla rolnika koszt utylizacji jest często równowartością kwoty, za którą może nabyć nowe zwierzę do hodowli.
2. Co dzieje się z zadeklarowaną przez resort rolnictwa rządową dotacją do utylizacji?
3. Dlaczego w ślad za decyzją nie poszły żadne pieniądze?
Z poważaniem
Poseł Tadeusz Wojtkowiak
Warszawa, dnia 29 lipca 2003 r.